– Czasy się zmieniają.

iańkę. – Hayes

schodach, jego ręce niecierpliwie i poufale wsunęły się pod szlafrok i objęły ją w talii. - Ładnie pachniesz - wymruczał, przyciskając usta do jej karku, rękami objął jej pośladki i przyciągnął ją mocno do siebie. Poczuła jego nabrzmiały członek, podnieciło ją to, a pożądanie rozpaliło krew. Dobrze. O, jak dobrze. Zarzuciła mu ręce na szyję i pocałowała. Jęknął cicho, popchnął ją do środka i kopnął drzwi. Powoli przesunął palcami w górę i ujął w dłonie jej piersi. - Kochaj się ze mną - mruczał, kąsając ją w ucho. - Nie chcesz najpierw się napić? - Później. - Więc chodźmy do sypialni... - Po prostu kochaj się ze mną. - To był rozkaz. Położył jej ręce na głowie i popchnął na podłogę, tak że klęczała przed nim. - Tak maleńka, to jest to, czego tatuś potrzebuje. To i jeszcze dużo więcej, pomyślała trochę rozczarowana, gdy skierował biodra w jej stronę. Wiedziała jednak, że rozczarowanie zaraz minie. To była część ich rytuału. Najpierw obsługiwała go jak jakaś dziwka, potem dostawała klapsy, ale w końcu zawsze i niezawodnie przemieniał się w wyuzdanego kochanka, który zaspokajał każde jej pragnienie. Jeśli najpierw jego zostały zaspokojone. Powtarzała sobie, że naprawdę nie ma co narzekać. Traktował ją lepiej niż mężczyźni, których znała do tej pory. Spojrzała w górę na jego przystojną twarz. Gdy ich oczy spotkały się, posłała mu niegrzeczny uśmiech, oblizała usta i powoli, powoli, przesuwając paznokciami po metalowych ząbkach, rozsunęła rozporek. Atropos stała ukryta w cieniu. Wciąż panowała noc, ale na wschodzie czyhał już świt. Niedługo szare światło zakradnie się między suche chwasty i splątane gałęzie, które służyły jej za kryjówkę. Samochód zostawiła ponad pół kilometra stąd. Patrzy. Czeka. Wsłuchuje się w dzikie, zwierzęce odgłosy i jęki dochodzące z przyczepy. Wykrzywia usta z obrzydzeniem. Jak skończy się to całe pieprzenie, będzie musiała zapalić papierosa. Spojrzała na zegarek. Prawie piąta nad ranem, a kochanek Sugar Biscayne wciąż tam jest, wciąż to robi. Oboje są siebie warci. Sukinsyn zakradał się nocą do tej żałosnej blaszanej puszki i pieprzył się z tą nędzną dziwką. Odgłosy parzenia się ucichły i kilka minut później drzwi przyczepy się otworzyły. Sylwetki kochanków były oświetlone od tyłu jaskrawym światłem żarówek migających na niebiesko. On miał wymięty garnitur, z tyłu ze spodni wyszła mu koszula; Sugar stała boso, skąpy szlafrok nie skrywał dobrze tego, co tak dumnie prezentowała w klubie Pussies In Booties; włosy miała zmierzwione... żałosna cipa. Nędzna dziwka, która za kilka wszawych dolców wystawia na pokaz swoje błyszczące od potu ciało. Była kobietą najpodlejszego gatunku. A jej kochanek świetnie do niej pasował.
– No tak, ale była mocno pokiereszowana.
– Coś nie tak? – Z głębi domu wynurzył się mężczyzna, dwukrotnie od niej większy,
ale partner znowu był nieuchwytny. Montoya zostawił mu wiadomość na poczcie głosowej i
Zjechał z autostrady, trafił na korek. Ciekawe, czy w motelu czeka na niego kolejne
Kristi była chyba na dworze, może stała przed budynkiem, w którym wynajmowała
Zamówienie przyjmował dzieciak na oko szesnastoletni. Robbie, jak głosiła tabliczka
podcasty – Jasne. – Bentz spojrzał na stempel pocztowy. Był zatarty, w mdłym barowym świetle
się między nimi. Podobnie furta. Bez klucza niemożliwe. Podniosła skute ręce i obmacała
Zostawiła samochód w garażu i weszła do domu, gdzie Bryan Adams na całe gardło śpiewał
– Nie prosisz o wiele.
Coś było nie tak z jej głosem, mimo że w końcu się odezwała. Poczuł ledwie wyczuwalny
musimy spróbować.
dumę. Starał się tego po sobie nie okazywać, ale bolały go podrapane kolana. Na pewno
Kiedy są wybory prezydenckie i kto w nich startuje

– „Głowa Holofernesa”? – Dama zmarszczyła nosek. – A jakiegoś innego nie ma, mniej

rzeczywistość przemieszały się w jego chorej głowie tak, że teraz już nie mógł się
Lagrange’a. I co najbardziej nieznośne – skazałem na pohańbienie nawet nie śmiertelne ich
się na łóżku. Nic nie powiedział. Zrzucił marynarkę, zdjął krawat, rozpiął koszulę pod szyją i
pątniczka skłoniła się, plany uważnie obejrzała, użaliła się nad mizernym geranium, które na
– Broń, pani O’Grady. Broń. W jaki sposób dwa pistolety, przechowywane w państwa
trusted solution for me asap quick personal loans needed by usa customers W końcu ktoś mnie przytulił, pomyślała.
skrzyżowanymi piszczelami. Ręka chłopaczka sama uniosła się do znaku krzyża.
pospiesznie.
wątpliwe talenty ich autorów. Ale żaden
rozbiegu wskoczyła kapitanowi na ramiona, objęła go rękami i na dodatek ugryzła w szyję,
zarzucić szerszą sieć, bo niewykluczone, że wciąż się kręci po okolicy.
– Nie dziw się, żadnych czarów tu nie ma. Słyszałaś pewnie. Ja do mnichów z zajadłych
– No, przecież ja już. Z góry. Przebiła sklepienie. Kiedy Wasilisk. Meteoryt. Spadł,
wszystko.
– Też. Poza tym prowadzę wykłady i pracuję dla Sekcji Badań Behawioralnych.
easyfinance offer now 1000 loan from trusted lender

©2019 www.dicenti.to-sobie.ustka.pl - Split Template by One Page Love